środa, 18 czerwca 2014

Rozdział 3

Po ciężkiej nocy chodziłam w tę i z powrotem. Byłam niespokojna ale i podniecona. Wokół , nie licząc szurania własnych butów , panowała cisza. Lecz to była cisza zbawienna, dawała mi wytchnienie po nocy wrzasków , krzyków i szamotaniny.Usiadłam przygarbiłam plecy. Byłam gotowa. Z resztą musiałam.Wstałam. Po czym zatrzymałam , oparłam ręce na biodrach i spojrzałam na dół. Spojrzałam na swoje stopy. Zamknęłam oczy i gwałtownie je otworzyłam. Oddech miałam przyspieszony , na czole wystąpił delikatny pot. Oderwałam ręce od twarzy i wyciągnęłam przed siebie , spodem dłoni do góry. Sama skóra , mięśnie i kości. Zwykłe  ręce , tyle ,że to one były najważniejsze. Znowu zamknęłam oczy. Muszę o nim zapomnieć, choć to będzie trudne.Ilekroć tej nocy próbowałam pozbyć się jego z głowy.
-W tym chłopcu jest coś dziwnego - powiedziałam do siebie
Wspomnienia były żywe, zalewały mój umysł obrazami.Nabrałam odwagi. Poszłam do niego.
-Dzień dobry , czy zastałam Łukasza?
-Owszem - odrzekła macocha
- To ja Melly ,pamiętasz mnie?
- Ta... zdążyłem się zorientować. Więc co teraz?
Przyjrzałam się mu. Wydawał się raczej roztrzepany niż zdenerwowany lub wystraszony. Jakby nie mógł się doczekać mojego przyjścia.
 Łukasz zacisnął usta , ponieważ dalej milczałam , najpierw odchylił się na oparcie krzesła , a potem znów zgarbił, jak by nie mógł w stanie usiedzieć.Można go było nazwać przystojnym dzieckiem.
- Co chciałaś?
- Nic
-To idź
- Jesteś pewny?
- Tak tak tak , zobaczymy się później - mówił szybko na końcu mrugając jednym okiem.
Nie odrywając oczu od jego drzwi skinęłam głową , jak bym się  nie zupełnie nie spodziewała takich wiadomość.
- No cóż..
Wróciłam do domu. Pozostało mi teraz tylko czekać. Oparłam głowę o zimną  ścianę. Najbardziej męczyła mnie niepewność Nie wiedziałam , czy robi to co słuszne. Mimo wszystko cisza sprawiła , że wróciłam pamięcią do przeszłości;miałam wiele wspomnień .Ale co miałam wspominać..