Po ciężkiej nocy chodziłam w tę i z powrotem. Byłam niespokojna ale i podniecona. Wokół , nie licząc szurania własnych butów , panowała cisza. Lecz to była cisza zbawienna, dawała mi wytchnienie po nocy wrzasków , krzyków i szamotaniny.Usiadłam przygarbiłam plecy. Byłam gotowa. Z resztą musiałam.Wstałam. Po czym zatrzymałam , oparłam ręce na biodrach i spojrzałam na dół. Spojrzałam na swoje stopy. Zamknęłam oczy i gwałtownie je otworzyłam. Oddech miałam przyspieszony , na czole wystąpił delikatny pot. Oderwałam ręce od twarzy i wyciągnęłam przed siebie , spodem dłoni do góry. Sama skóra , mięśnie i kości. Zwykłe ręce , tyle ,że to one były najważniejsze. Znowu zamknęłam oczy. Muszę o nim zapomnieć, choć to będzie trudne.Ilekroć tej nocy próbowałam pozbyć się jego z głowy.
-W tym chłopcu jest coś dziwnego - powiedziałam do siebie
Wspomnienia były żywe, zalewały mój umysł obrazami.Nabrałam odwagi. Poszłam do niego.
-Dzień dobry , czy zastałam Łukasza?
-Owszem - odrzekła macocha
- To ja Melly ,pamiętasz mnie?
- Ta... zdążyłem się zorientować. Więc co teraz?
Przyjrzałam się mu. Wydawał się raczej roztrzepany niż zdenerwowany lub wystraszony. Jakby nie mógł się doczekać mojego przyjścia.
Łukasz zacisnął usta , ponieważ dalej milczałam , najpierw odchylił się na oparcie krzesła , a potem znów zgarbił, jak by nie mógł w stanie usiedzieć.Można go było nazwać przystojnym dzieckiem.
- Co chciałaś?
- Nic
-To idź
- Jesteś pewny?
- Tak tak tak , zobaczymy się później - mówił szybko na końcu mrugając jednym okiem.
Nie odrywając oczu od jego drzwi skinęłam głową , jak bym się nie zupełnie nie spodziewała takich wiadomość.
- No cóż..
Wróciłam do domu. Pozostało mi teraz tylko czekać. Oparłam głowę o zimną ścianę. Najbardziej męczyła mnie niepewność Nie wiedziałam , czy robi to co słuszne. Mimo wszystko cisza sprawiła , że wróciłam pamięcią do przeszłości;miałam wiele wspomnień .Ale co miałam wspominać..
środa, 18 czerwca 2014
niedziela, 27 kwietnia 2014
Rozdział 2
Kiedy wczesnym rankiem obudziłam się odczułam rozczarowanie. Zamiast widzieć zadowolonych rodziców spędzających miło czas , zauważyłam puste mieszkanie.
W pewnej chwili spojrzałam na drzwi od sypialni i odważyłam się wejść.
Pomyśleć ,że od wielu lat nikomu z rodziny prócz mnie nie zdarzało się tak długo spać.
-Mamo..- Zapytałam z ciekawością.
-Mamo...
-Mamo! - wrzasnęłam
-Matko do jasnej cholery !
- Dziecko , nie krzycz tak. - odpowiedziała
- Czy ty widzisz , która jest godzina? W pół do dwunastej - oznajmiłam
- No... - odpowiedziała ziewając i jednocześnie przeciągając się
- A ty dzisiaj do pracy nie idziesz?
- Nie.. wzięłam dziś wolne.
- A tata ?
- Poszedł już - odpowiedziała stanowczo
Udałam się do pokoju głównego , odsunęłam krzesło od stołu i ustawiłam bokiem , aby mieć lepszy widok na okno. W dole stał młyn , a dalej po drugiej stronie rozciągały się pola , co było dziwne w tak dużym mieście. Bezczelnie dwugodzinne wpatrywanie się w okno spowodowało ,że zgłodniałam .
Lodówka była opustoszała , a ja miałam taką ochotę na kanapkę z pasztetem.
Pierwsze co ubrałam płaszcz , rozczesałam włosy i ubrałam kalosze. Co prawda mój ulubiony sklep był na końcu miasta , jednakże zwykła spożywka była dwa kroki od domu.
Oczywiście winda była pełna osób więc postanowiłam zejść po schodach . Przede mną schodził mały chłopczyk. Był niewidomy. Najciekawsze było to ,że był sam. Zupełnie sam.
-Witaj , jak masz na imie?- zapytałam łagodnie
- Kim jesteś? Mamoo!
- Nie obawiaj się , chcę Ci pomóc - oznajmiłam łagodnym głosem
- Jestem Łukasz - powiedział
- A Tobie jak na imie? - dodał po chwili
- Jestem Melly
- Melly ? - zapytał
- Tak Melly , czy to coś dziwnego?
- Nie nie..
- Bo wiesz .. - dodał
- No słucham ?
- Bo wiesz , no bo..
- No powiedz , nic się przecież nie stanie - oznajmiłam
- Melly , codziennie w moich snach budzę się , gdy słyszę to imie.
Milczałam jakieś dwie minuty i postanowiłam go spytać.
- A co dzieje się w tym śnie?
- Liczę.
- A co takiego ? - zapytałam
- Liczę schody - odpowiedział
- Jakie schody?
- Schody do nieba
- Nie wiem.
- A dokąd się teraz wybierałeś?- zmieniając temat
- Do sklepu - odpowiedział
- To pójdę z Tobą i tak tam się wybierałam -
W drodze rozmyślałam o kilku rzeczach . Chłopiec był ubrany elegancko. Włosy miał kręcone do ramion. Na dodatek ten śliczny uśmiech i piękne oczy.
- Chłopcze.
- Tak, Melly ?
- Kto Cię tak wystroił?
- Amanda- odpowiedział srogo
-Kto to taki? - spytałam
- Macocha
- Rozumiem..
- Mam do Ciebie jeszcze jedno pytanie.
- Proszę ? - powiedział
- Wspominałeś ,że liczysz schody do nieba , a potem moje imię ''Melly''
- No właśnie , ale co moje imię?
- Pewna postać wypowiada je i tracę kontrolę.Za dużo do gadania
- Rozumiem , powiesz mi kiedy indziej i na spokojnie.
Sklep , do którego właśnie wchodziliśmy był dość smętny.
- Poproszę pasztet i dwie bułki - rzekłam do sprzedawczyni
- Będzie to pięć pięćdziesiąt - oznajmiła
- Paragon?
- Nie trzeba.
Wróciwszy do budynku odprowadziłam chłopca i wręczyłam mu jedną bułkę.
- Dziękuję - rzekł
-Smacznego
- Może wejdziesz do środka?- spytał
- Jutro.. - rzekłam
- Dobrze , będę czekał
W pewnej chwili spojrzałam na drzwi od sypialni i odważyłam się wejść.
Pomyśleć ,że od wielu lat nikomu z rodziny prócz mnie nie zdarzało się tak długo spać.
-Mamo..- Zapytałam z ciekawością.
-Mamo...
-Mamo! - wrzasnęłam
-Matko do jasnej cholery !
- Dziecko , nie krzycz tak. - odpowiedziała
- Czy ty widzisz , która jest godzina? W pół do dwunastej - oznajmiłam
- No... - odpowiedziała ziewając i jednocześnie przeciągając się
- A ty dzisiaj do pracy nie idziesz?
- Nie.. wzięłam dziś wolne.
- A tata ?
- Poszedł już - odpowiedziała stanowczo
Udałam się do pokoju głównego , odsunęłam krzesło od stołu i ustawiłam bokiem , aby mieć lepszy widok na okno. W dole stał młyn , a dalej po drugiej stronie rozciągały się pola , co było dziwne w tak dużym mieście. Bezczelnie dwugodzinne wpatrywanie się w okno spowodowało ,że zgłodniałam .
Lodówka była opustoszała , a ja miałam taką ochotę na kanapkę z pasztetem.
Pierwsze co ubrałam płaszcz , rozczesałam włosy i ubrałam kalosze. Co prawda mój ulubiony sklep był na końcu miasta , jednakże zwykła spożywka była dwa kroki od domu.
Oczywiście winda była pełna osób więc postanowiłam zejść po schodach . Przede mną schodził mały chłopczyk. Był niewidomy. Najciekawsze było to ,że był sam. Zupełnie sam.
-Witaj , jak masz na imie?- zapytałam łagodnie
- Kim jesteś? Mamoo!
- Nie obawiaj się , chcę Ci pomóc - oznajmiłam łagodnym głosem
- Jestem Łukasz - powiedział
- A Tobie jak na imie? - dodał po chwili
- Jestem Melly
- Melly ? - zapytał
- Tak Melly , czy to coś dziwnego?
- Nie nie..
- Bo wiesz .. - dodał
- No słucham ?
- Bo wiesz , no bo..
- No powiedz , nic się przecież nie stanie - oznajmiłam
- Melly , codziennie w moich snach budzę się , gdy słyszę to imie.
Milczałam jakieś dwie minuty i postanowiłam go spytać.
- A co dzieje się w tym śnie?
- Liczę.
- A co takiego ? - zapytałam
- Liczę schody - odpowiedział
- Jakie schody?
- Schody do nieba
- Nie wiem.
- A dokąd się teraz wybierałeś?- zmieniając temat
- Do sklepu - odpowiedział
- To pójdę z Tobą i tak tam się wybierałam -
W drodze rozmyślałam o kilku rzeczach . Chłopiec był ubrany elegancko. Włosy miał kręcone do ramion. Na dodatek ten śliczny uśmiech i piękne oczy.
- Chłopcze.
- Tak, Melly ?
- Kto Cię tak wystroił?
- Amanda- odpowiedział srogo
-Kto to taki? - spytałam
- Macocha
- Rozumiem..
- Mam do Ciebie jeszcze jedno pytanie.
- Proszę ? - powiedział
- Wspominałeś ,że liczysz schody do nieba , a potem moje imię ''Melly''
- No właśnie , ale co moje imię?
- Pewna postać wypowiada je i tracę kontrolę.Za dużo do gadania
- Rozumiem , powiesz mi kiedy indziej i na spokojnie.
Sklep , do którego właśnie wchodziliśmy był dość smętny.
- Poproszę pasztet i dwie bułki - rzekłam do sprzedawczyni
- Będzie to pięć pięćdziesiąt - oznajmiła
- Paragon?
- Nie trzeba.
Wróciwszy do budynku odprowadziłam chłopca i wręczyłam mu jedną bułkę.
- Dziękuję - rzekł
-Smacznego
- Może wejdziesz do środka?- spytał
- Jutro.. - rzekłam
- Dobrze , będę czekał
sobota, 12 kwietnia 2014
Rozdział 1
Ja tymczasem ubrana byłam w czarny płaszcz do kolan , którymi ukryłam moje chude i sine nogi.
Stwierdzić można ,że byłam dość zaniedbana. W takim razie wiadomo ,czemu odstraszałam większość ludzi.
Otaczała mnie przepiękna przyroda. Był dość ciepły wieczór, który sprawiał mi zupełnie innego rodzaju przyjemność niż zwykłe noce.
Spojrzałam ponownie .. Postać zachwiała się trochę oszołomiono. Byłam ciekawa , czy kiedykolwiek wcześniej spotkałam kogoś takiego.
Zapadła kolejna cisza. Odsunęłam się głęboko oddychając. Byłam tak przerażona ,że uciekłam.
Nacisnęłam piętro dziesiąte.W ciszy weszłam do pokoju i ujrzałam ojca czytającego jakieś stare gazety.
- Nie śpisz jeszcze? - spytał mnie z rozczarowaniem.
- Musiałam wyjść z łóżka aby napić się wody- skłamałam.
Najdziwniejsze było to ,że ubrana byłam w strój codzienny, a on tego nie zauważył.
- .... gdzie jest mama? - zapytałam obojętnie.
- Śpi - odpowiedział
- Lepiej ty też idź już - dodał z goryczą
Po chwili milczenia udałam się do pokoju , przebrałam w piżamę i położyłam.
Byłam tak przerażona i tak przemęczona ,że udało mi się zasnąć od razu.
Jednak budziłam się do chwilę z myślą , kogo tam spotkałam.
piątek, 11 kwietnia 2014
Prolog
Kryminalna powieść opowiadająca o Melly Cathe , która mieszka ze swoimi rodzicami w wieżowcu przy ulicy Rapamlie . Matka Melly ginie w nieokreślonych okolicznościach , wkrótce i ojciec umiera tragicznie.
Jest nałogowcem kawy , prowadzi nieustanną walkę z odkładaniem wszystkiego na później .
Czy Melly odnajdzie swoich rodziców zanim cofnie się w czasie i zapomni o wszystkich?
A może Blance jej przyjaciel okaże się tym komu najbardziej ufa?
Jest nałogowcem kawy , prowadzi nieustanną walkę z odkładaniem wszystkiego na później .
Czy Melly odnajdzie swoich rodziców zanim cofnie się w czasie i zapomni o wszystkich?
A może Blance jej przyjaciel okaże się tym komu najbardziej ufa?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

